Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bejca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bejca. Pokaż wszystkie posty

13 listopada 2015

Słodka dziewuszka po raz kolejny.

 Lubicie moje pudełeczka prawda?

Chwalę się zatem kolejnym, przesłodkim. Kiedyś zdekupażowane, przeleżało prawie rok. Obrazek zaciągnął bowiem brązową farbę przy lakierowaniu i już miałam je przemalować... Na szczęście nowy styl, w którym robię prace przyszedł z pomocą i mała dziewczyneczka się uratowała.

A koleżanki specjalizujące się w decoupage- plisss nie komentujcie tych zmarchów. Wiecie... ;D













A tutaj inna wersja tejże dziewczynki.











3 czerwca 2015

Szkatułka dla miłośnika koni

Hej.


Decoupażowania ciąg dalszy.
Szkatułka wykonana na specjalne zamówienie, dla miłośnika koni. Obraz Kossaka "Swoleżer polski w starciu z huzarem pruskim" został wybrany przez uroczą osobę, z którą miałam okazję się wymienić na cudowną torebkę.

Po raz pierwszy zrobiłam transfer na klej Magic. Rolowania co nie miara, ale najważniejsze, że kontrahent zadowolony. Całość bejcowana różnymi odcieniami farb akrylowych zmieszanych z wodą. Całość pokryta kilkoma warstwami matowego lakieru wodnego Pentart. Wyszło męsko i surowo. Czyli tak jak lubię w pracach dla panów.









A to moja nagroda za to rolowanie ;)








Pozdrawiam serdecznie



7 grudnia 2014

Powrót do przeszłości 2 || Back to the past 2

Dziś kolejny decoupage na drewnie. Tym razem z innym przesłaniem i motywem.
Metoda wykonania mniej więcej ta sama. Bielenie, szablonik, jakiś stempelek i trochę kleju z brokatem.
I już! :)


Today another decoupage on wood. This time with a different message and theme.
A method for making more or less the same. Bleaching, template, a rubber stamp and a little glue with glitter. And done! :)






6 grudnia 2014

Powrót do przeszłości. || Back to the past.

Witajcie.
Trochu mnie nie było bo, mężczyźni mojego życia , obchodzili okrągłe urodziny i tydzień z życia wyjęty. Na szczęście z przyjemnością.

Dziś pokażę pracę, którą zrobiłam poniekąd od niechcenia, bo innego pomysłu nie miałam. Wyszło jednak zadowalająco. Skromnie i delikatnie, ale cieszy oko. 
Trochę przetarć, maska z gwiazdkami, która po latach doczekała się użycia i serwetki do decoupagu, do których mam ogromny sentyment.

Hello.
A little bit I was not here, because the men in my life, celebrated birthdays and weekly round of life removed. Fortunately, with pleasure.

Today I will show you the work you've done somewhat casually, because I had no other idea. It turned out, however, satisfactorily. Humbly and gently, but pleases the eye.
Little rubs, mask with asterisks, which went through after years of use and napkins to decoupagu, to which I have a huge fondness.
















16 listopada 2014

Szkatułka dla twardziela

Lubię wyzwania. I takim też było wykonanie tej szkatułki. Bo, w świecie różu i koronek musiał pojawić się męski akcent. Miało być wystrzałowo i po żołniersku. Zatem nic grzecznego, nie wchodziło w grę. Trzeba wszystko porządnie umorusać w mediach.

Wróciłam więc, do decou i zmajstrowałam taki oto obiekt.

Bazą było drewniane pudełko, zabejcowane mieszanina farb akrylowych. Wierzch zdobi wydruk laserowy, zmediowany płynem do transferów. Co się napociłam, żeby tak duży obrazek mi się dobrze przykleił... to tylko moje. :) Cieniowania różnymi rodzajami patyn i wosków. W środku trochę zielonego filcu, żeby dodać szyku. 
Właścicielowi się podoba. I o to chodziło! :)







15 maja 2014

Scrapowania ciąg dalszy, czyli ślubna gorączka i pierwsze wyzwanie.



Tak jak kiedyś wzięło mnie na decoupagowanie, tak teraz mam fazę, na scrapowanie. Przejrzałam już chyba cały internet w poszukiwaniu informacji co i jak. I tak, scrapbooking przyszedł mi z pomocą we właściwym momencie. Pod koniec maja wybieramy się bowiem na wesele i chcieliśmy podarować młodej parze coś niebanalnego. I tak powstał pomysł na szkatułkę w kształcie książki.

Drewniane pudełeczko, sztuk dwa, leżały u mnie już ponad rok i zapychały półki. Miałam je ozdobić już wtedy, wiedząc, że idę na dwa śluby. Jednak przeprowadzka, a później ciąża, skutecznie pozbawiły mnie czasu i chęci. Jednak teraz ze zdwojoną energią, po ułożeniu mojego Brzdąca do snu, majstrowałam przy szkatułce do późnych godzin nocnych. 

Buszując po sklepie internetowym dojrzałam kolekcję Winter is coming, stwierdziłam, że to styl w którym, chce wykonać dla Młodych "dzieło". W sam raz bo oprawa ślubna będzie w kolorze różu i błękitu. Reszta to przydasie ze sklepów internetowych i Scrapowiska. 
Najdłużej głowiłam się nad wykonaniem maskowania grzbietu. Myślałam nad koronką, ale po kilku podejściach padło na tasiemkę. Tak się dzieje, jak się najpierw działa a dopiero potem myśli. ;) Następne pudełeczko, będzie poddane wnikliwym przemyśleniom. :)




W środku chciałam umieścić zdjęcie przyszłych małżonków, lecz nie jestem w stanie doprosić się Mężulka o jego dostarczenie. Dlatego wykonałam kartę, którą nowożeńcy będą mogli szybko podmienić na własne zdjęcie. Chyba, że Panna Młoda sobie to zostawi na pamiątkę, bo użyłam na niej serwetki po jej babci.






A żeby szkatułka przypominała księgę, masę szpachlową uformowałam, w kształt stron starej księgi.






A do kompletu, jest pudełeczko, na kartkę z życzeniami. Ale kartka, to już inna historia.






A w związku z tym, że przeglądając moje ulubione strony, natrafiłam na wyzwanie Retro Kraft Shop. Zgłaszam na nie, moje pudełeczko. 



RETROMANIA 4










AKTUALIZACJA  :)


Mało mi było i wykonałam jeszcze kartkę z gratulacjami. Państwo Młodzi zamiast kwiatka woleli winiasza, więc i butelce się dostało. Nowe ubranko oczywiście. :)) Inspiracja do wykonania przybrania butelki pochodzi z blogu jminspiracje...

 I właśnie tak się prezentuje cały komplecik.





15 lutego 2013

Czasami człowiek musi... czyli repeta.


Jak mówi stare porzekadło - "czasami człowiek musi, inaczej, się udusi." I tak było w tym przypadku, wcale nieodosobnionym.
Znacie to uczucie, kiedy coś nam się spodoba tak, że nie daje nam spokoju godzinami, dniami czy latami? Ja znam. Bo tak właśnie było w przypadku tej serwetki ryżowej. Jakiś czas temu pokazywałam szafeczkę z motywem samolotów, którą zmajstrowałam dla mojego M. Ma ona już co najmniej dwa latka i jakoś tak mi przykro było patrzeć, że rodzeństwa jej brak. Chodziła mi po głowie alternatywa zrobienia z niej czegoś, jednak ni jak nie chciałam robić kolejnej szafki. Nie ze mną te numery - dwa razy to samo. O nie!

 I tak podczas trzytygodniowej kuracji antybiotykowej, w gorączkowych zwidach wykiełkował pomysł. Okazało się później, że całkiem nawet trafny. A było o czym myśleć, bo jak tu zrobić coś dla faceta, mającego bzika na punkcie samolotów, militariów itp. 
W pierwszym odruchu pognałam z zamówionym chustecznikiem do Najjaśnieszego, żeby dobrał sobie samoloty. I wtedy padło pytanie - "Czy Wy wszystkie musicie mieć, po milion pudełek na chusteczki ? "
Odpowiedź mogła być tylko jedna - "No raczej! Ale ten jest dla Ciebie. :) "

I tak przeforsowałam zamysł, na stare pudło a`la skrzynia. Miało wyglądać jak po zrzucie z samolotu, pływające gdzieś w oceanie albo morzu, a potem targane przez pustynię w żołnierskim worku i schnące w gorącym słońcu . Serwetkę ciężko było wpasować w to otoczenie, więc spróbowałam zrobić z niej wycinki, jak stare fotografie. Do tego przybiłam kute narożniki. 
A ponieważ naczytałam się o transferach, jakże ostatnio modnych w kręgach decou, musiałam pacnąć chociaż jeden. Wyszło kilka, gdyż natrafiłam na stare gazety z czasu 2 WŚ, i przemyciłam w sposób niekoniecznie przemyślany. Zapomniałam bowiem, że trzeba zrobić odbicie lustrzane. Ale co tam. Czasy wojny rządzą, się swoimi prawami. ;)
Grunt, że chustecznik się podoba. I jedyna poprawką jaka sobie zażyczył Jaśniepan, to flaga USA AF.


















A tak wyglądały eksperymenty z transferem wydruku z atramentówki, na mokrej fabie.
I pamiętajcie!!! Wydruk w lustrzanym odbiciu!!! 

















 Poniżej (powyżej też ;))zabejcowana mieszanką farby akrylowej i bejcy drewniana konstrukcja. Na to wcierana sucha farba akrylowa. Wszystko przetarte papierem ściernym , część na świecę. I wszystko znów gdzieniegdzie pobejcowane moją mieszanką.








19 grudnia 2012

Święta, święta.

Święta coraz bliżej. Kapusta gotuje się na kuchni, groch moczy a moje zwierzaki owładnięte zapachem bakalii, wychylają nosy spod kanapy. Po nową porcję rodzynek. ;) Też niech coś maluchy mają z przygotowań.

Czas leci nieubłaganie, a pierogów setki do lepienia. :) Grunt, że prawie wszystkie prezenty od Świętego ;) już pokupowane albo zrobione. Ja oczywiście pochwalę się tymi zrobionymi. Dzisiaj dwie herbaciarki z uroczymi motywami serwetek, zakupionymi w sklepie Decoupage Garden.  Gdy tylko zobaczyłam te malutkie myszki i cudowną dziewczyneczkę, wiedziałam, że ktoś je dostanie w prezencie. I nie pomyliłam się... Chociaż miałam też dla nich inne przeznaczenie. Otóż, jakiś czas temu na aukcji kupiłam cudownie powycinane podkładki pod talerze. Jednak zabrakło weny twórczej, a może samozaparcia? W każdym razie, myszki jeszcze są w ilości niemal hurtowej, więc kto wie? Być może o jakiś kursik się pokuszę, jak znajdę trochę wolnego.

Herbaciarki kupiłam w Empiku, miały piękne słoje więc znów nie chciałam ich przykrywać. Chętnie bym je tylko pobieliła, ale dostałam polecenie od Fotografera, żeby były świąteczne. A ponieważ próbowałam uniknąć przesłodzenia, wyszło jak wyszło. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie pokombinowała. Dlatego, zrobiłam nibybejcę z farby akrylowej. Na to suchym pędzlem przetarłam boki w kolorze białym i gdzieniegdzie dodałam kropeczki. Góra jak zwykle "na żelazko". Idealna metoda do przyklejania tak dużego motywu. Całość przeciągnięta kilkukrotnie lakierem wodnym. I voila !

P.S. Jedną z dekoracji dostałam na Mikołajki, więc musiałam ją uwiecznić. Jest taka śmiechuśna. :D